Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
54 posty 451 komentarzy

Slav

Slav - Każdy żyje we współczesnym świecie.

Cóż jest dobro?

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Dobro nie jest ani wartością względną ani bezwzględną. Dobro nie jest żadną wartością. Jest jedynie słowem funkcjonującym w obszarze językowym na użytek

różnego rodzaju bałamuctw, blag, fałszów, krętactw, mistyfikacji, kuglarstw, intryg czy nonsensów. 


 Rzecz, decyzja  lub zdarzenie uznane przez jednych za dobre, przez drugich nie musi być uznane za dobre. Wszystko zależy od punktu odniesienia a najczęściej od punktu siedzenia.

 

Aniołowie, a może nawet sam Bóg ogarniając wzrokiem Wszechświat, dostrzegł skalną planetę, której powierzchnię pokrywała woda. Zobaczył w tej planecie potencjał życia i w pięć dni uporał się z jej urządzeniem.
I widział Bóg że to jest dobre.
 
Urzędnicy carscy a może nawet sam car podróżując po swym ogromnym imperium, ogarnął wzrokiem osadzone w surowym klimacie, niedostępne, z dala od siedzib ludzkich rozległe przestrzenie, porośnięte tajgą pełną dzikiej zwierzyny. 
I widział Car że to jest dobre.
 
Urzędnicy Jej Królewskiej Mości, a może nawet sama królowa, wizytując swoje kolonie ogarnęła wzrokiem swą nowo zdobytą własność położoną na antypodach świata. Wielką wyspę zamieszkałą jedynie przez dzikusów, pełną jadowitych węży, z pustynnym krajobrazem ukształtowanym przez klimat nie do zniesienia.
I widziała królowa, że to jest dobre. 
 
Coż jest zatem dobre?
 
Czy dobre może było urządzenie przez Boga planety którą stworzył?
 Czy dla cara i królowej, samo w sobie dobre były terytoria którym władali? A może raczej jako dobre określali zamiary, które rodziły się w ich umysłach, co do przyszłego przeznaczenia tych miejsc?
 
Pojęcie dobra pojawia się w Genesis podczas stwarzania świata, a potem w Raju w postaci rosnącego w Ogrodzie Eden drzewa dobrego i złego.
Owe drzewo wraz z drzewem życia stanowi o potędze Boga, a spożywanie z nich owoców, powoduje fundamentalne dla losów istoty ludzkiej zmiany. Spożywanie owocu z drzewa dobrego i złego zostało zakazane przez Boga i zagrożone karą śmierci. Nie było zakazu jeść z drzewa życia, ale Bóg w obawie by istoty ludzkie nie spożyły owocu z drzewa życia po tym jak jadły z drzewa dobrego i złego postanowił ich wygnać z Raju. Nie może być z tego zdarzenia innej konkluzji jak ta, że wiedza o tym co dobre a co złe jest przynależna jedynie Bogu, a ci co ją Bogu wydzierają nie mogą żyć wiecznie.
 
Wygnał więc tych ludzi z Raju i zaraz się okazało, że popełnione przestępstwo nie było w Edenie odosobnionym przypadkiem. Bowiem Bóg, jak już powiedziano na początku, posiadał przygotowane już, dobre miejsce wygnania dla grzeszników. Wygnał też z Raju kusiciela Satanę, zbuntowaną, ale posiadającą wiedzę potężną istotę, która wcieliła się w rolę boga na Ziemi. A którą poznajemy w dalszej części Starego Testamentu  jako Pana vel Jahwe Sabaoth.
 
Czym tak naprawdę jest miejsce wygnania Ziemia, dowiadujemy się od samego Boga w słowach kierowanych do wyrzutków. Do Adama: "Przeklętą będzie ziemia dla ciebie, w pracy z niej pożywać będziesz, a ona ciernie i oset będzie rodzić tobie". Do Ewy: "Obficie rozmnożę boleści twoje i poczęcia twoje, a wola twa poddana będzie mężowi twemu, a on nad tobą panować będzie". Do Satany: "Iżesz to uczynił  przeklętym będziesz najbardziej ze wszystkich ziemskich bestii, na brzuchu będziesz się czołgał a żreć będziesz proch po wsze czasy".
 
Zatem już się domyślamy, dlaczego Bóg był zadowolony z tego, co zdało mu się dobre. Jakżesz mogło być inaczej skoro stworzył dla żywych istot, jak zamierzał,  miejsce piekielne do życia. Aby Istoty ludzkie mogły w ogóle żyć w tak nieprzyjaznych warunkach Bóg uczynił dla wygnańców odzienie skórzane. Czy Bóg musiał zabić jakiegoś zwierza, którego dopiero co stworzył, by ubrać w jego skórę parę wyganych z Raju ludzi? Nie! W celu przystosowania się do  ziemskiego środowiska wyposażył ich w  biologiczne skafandry, które zostały zapisane w łańcuchu DNA, jako niezbędne do życia, rozwoju ciała i rozmanażania się na tym padole łez.
 
Ziemia zatem jest kolonią karną, miejscem wygnania dla grzesznych dusz, najwidoczniej znudzonych nieco rajską monotonią życia, lub zbuntowanych. Czyż nie mówią jasno wszystkie religie świata o ludzkości, jako o grzeszniku czyniącym pokutę?
 
 Życie ziemskie może być dla grzeszników tymczasowe, ale należy je wykorzystać do duchowego doskonalenia i oczyszczania swej karmy. Gdy człowiek osiągnie stan doskonałości, jego dusza już nigdy nie wraca po śmierci ciała na tę piekielną planetę.
 
 Wyrwanie się z tego piekła, pełnego cierpienia, chorób i smierci winno być celem zycia każdego człowieka. Wzorce doskonałego życia otrzymaliśmy od Jezusa, który po to przyszedł na świat by wskazać nam drogę. Żebyśmy na sądzie nie mówili, że nie wiedzieliśmy jak należy żyć!
 
Ten ateistyczny świat pogrąża się coraz bardziej w ciemnościach. Ale nawet tzw. uczeni, który odrzucają Boga jako hipotezę naukową, czerpią z boskich rozwiązań pełnymi garściami, rozwijając naukę, technikę, sztukę, kulturę. Wszyscy mówią, że to jest dobre. Ale może być złe a nawet bardzo złe, jeśli ci ludzie spożywając zakazanego owocu, postępuję przeciw, co do zamiarów Boga wobec grzeszników.  Budując śmiercionośne machiny wojenne, rozwijając medycynę śmierci (eutanazję aborcję), produkując zatrutą żywność, a co szczególnie jest nie do przyjęcia, zabijąc zwierzęta na pokarm dla ludzi i innych zwierząt.
 
Tworząc także niebezpieczne ideologie społeczne, podżegające do konfliktów społecznych i narodowościowych, do terroryzmu i wojen.
 
Niektórzy mówią, że to dobre, że należy budować potężne armie, wydawać  miliardy na zbrojenia.
Zamiast wydawać pieniądze na umacnianie pokoju, inicjowanie bezpieczeństwa żywnościowego i pomoc materialną dla biednych ludzi których wielu na świecie.
 
Nie budować wiele więzień, nie szukać nowych miejsc na kolonie karne, jak napisałem o minionych pomysłach i koloniach karnych na Syberii i w  Australii. Wprawdzie i w tej dziedzinie książęta tego świata naśladują Boga, ale trzeba mieć raczej świadomość wspólnego losu i więcej być łagodnym niż okrutnym. Okrucieństwo może być dla niektórych dobre, ale konia z rzędem temu kto chciałby doświadczyć tortur. Nakładanie kar, boskich i ludzkich nie jest dobre, ale może być dobre kultywowanie innych pojęć o tzw. dobrym życiu. Nie jest nim dobro, tylko szczęście. Szczęście nie jest względne, szczęście można  badać za pomocą matematyki,  rozwijać liniowo. Im więcej ludzi szczęśliwych, a nie tzw. dobrych, tym lepiej dla świata i dla pokojowego współistnienia.     

 

 

KOMENTARZE

  • Oczywiście jak kto siedzi.
    Jest dobry podział łupów, jest dobry podział uczciwie zarobionych pieniędzy:)
  • @goodness 19:57:52
    dla ludzi, którzy żyją w sferze materialnej i traktują losy ludzkości jako zmaganie ras (narodów, cywilizacji), nie ma dobra. Jest ekspansja, siła, liczebność, zwartość... jak w przyrodzie. Większa ryba zżera mniejszą.... no chyba że mniejszy szczupak jest w stanie zaatakować leciwego acz wyrośniętego karpia (casus przejęcia Volkswagena przez Porsche).

    Dobro jest kategorią psychiczno-moralną. Jest niemierzalne.

    Do twierdzenia, że Dobro (kategoria niematerialna) istnieje, trzeba minimalnej zgody na to, że pewne czyny mają uniwersalny ładunek dodatki lub ujemny.

    Jeśli cokolwiek miałoby odróżniać Słowian od Wikingów w czasach przedchrześcijańskich, to właśnie jest tym czymś owa powszechna wśród Słowian zgoda na to, że nie godzi się wysiąść z łódki i łupić.

    Jednocześnie ani razu w swej historii Słowianie nie dokonali odwetu: nie najechali na Ziemie Północne, ba, pozwolili Ikei na ekspansję gospodarczą tutaj, mimo że własnych Bodzio mamy od groma.

    Dlatego nie ma racji p. Wojtas redukując analizę dziejów li tylko do amoralnych faktów.

    Dzieje narodów można opisywać suchymi faktami (ekspansja, podbój, zależność), ale można także opisywać je w kategoriach moralnych.

    Ba, ośmielę sobie wyartykułować jeszcze jedną tezę: KRK przez wieki propagował ekspansję militarną pod płaszczykiem ideologii wyższości moralnej

    ("Grzechy Rzym za gotówkę odpuszcza,
    lecz w wojennej się nurza rozkoszy,
    papież w zbroi, w ubóstwie tkwi tłuszcza,
    z której groszy katedry się wznosi").

    https://www.youtube.com/watch?v=OkjG7IEzXOs

    Dobro jest wieczne, nie mija. Tylko nie ma na to dowodów, trzeba w to uwierzyć.

    Dla człowieka kartoflanego ("chłopa") Słowo (wytwór niematerialny: literatura, muzyka, malarstwo) nie istnieją. Liczy się to, co materialne, praktyczne.

    Wytwory materialne mogą (ale nie muszą) być wykorzystywane w duchu Dobra. Dlatego istnieje jeszcze świat niematerialny, do którego z reguły wstęp mają tylko ci, którym sama materia (kartofel) nie wystarcza. Ci, którzy piszą, malują, rzeźbią, grają, komponują. Bo chcą poczuć się przez chwilę choćby jak Stwórca. Nieprzypadkowo Sokrates wybrał beczkę nad pałace. Bo go zbliżała do sfery Ducha. Bo jeśli żyjemy materią, często oddalamy się od tego, co wyższe.

    Nie ma możliwości udowodnienia istnienia Dobra. To kategoria wiary.
    Dlatego ludzie czyniący Dobro zawsze będą przez większość tzw. poważnych racjonalistów uważani za maniaków i naiwniaków.

    I właśnie przekonanie, że Dobro istnieje, a nie tylko sama materia, potrzeba i jej zaspokojenie, odróżnia człowieka od wilka.
  • @maharaja 09:36:09
    //Dlatego istnieje jeszcze świat niematerialny, do którego z reguły wstęp mają tylko ci, którym sama materia (kartofel) nie wystarcza.


    Żeby wejść do świata niematerialnego, trzeba się oczyścić z wszelkiej materii. Karma ma być oczyszczona a bilans dobra i zła musi wyjść na zero.
    W przeciwnym razie wracasz na ten świat w innym ciele.

    Jak jest trudno opuścić ten padół łez i nie wrócić, wiemy od tych którzy tego dokonali zanim odeszli na tamten świat. Jezus nauczał: jeśli ktoś cię uderzy w prawy policzek, nadstaw mu drugi. Ten jeden przykład wystarczy, by Jezusowi nie wierzyć. Nikt bowiem, nie pozostaje obojętny na akt przemocy dokonany na naszym ciele. Nikt nie realizuje nauki Jezusa, tylko realizuje to czego wymaga od niego duma, tzw. godność osobista lub prawo do obrony czy nienaruszalności cielesnej. Zatem albo oddaje, albo bojąc się kolejnego ciosu ucieka a potem idzie do sądu. Bowiem wiele moralnych reguł w tym świecie, mnóstwo zasad, zwyczajów, przyzwyczajeń wiąże nas w obrębie ziemskich pojęć dobra i zła, winy i niewinności, zgodnie z obyczajami, kulturą, tradycją i prawem danego narodu. Propozycja nadstawienia drugiego policzka jest szokiem dla ziemianina, choć zgodna jest z boskim pojęciem dobra.
    Dlatego tak niewielu doznaje zbawienia.

    PS. to nie Sokrates mieszkał w beczce tylko Diogenes.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY