Gorące tematy: Wybory 2020 Ryszard Opara: „AMEN” Dyżury administratorów RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
62 posty 499 komentarzy

Slav

Slav - Każdy żyje we współczesnym świecie.

Drogi nacjonalizmu chrześcijańskiego wg. Jędrzeja Giertycha

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Największym umiłowaniem człowieka tu na ziemi jest ojczyzna. Dobro ojczyzny jest też w krajach chrześcijańskich, głównym i najbardziej usprawiedliwionym celem polityki".

Lata mijają a wydana po raz pierwszy w roku 1948 praca Jędrzeja Giertycha "Nacjonalizm Chrześcijański" zachowuje niezwykłą aktualność postawionych w niej tez, jakby nie była pisana przed 67 laty, ale obecnie pośród żyjących w ideowej pustce mieszkańców Unii Europejskiej. W Europie a już szczególnie w Polsce pustkę tę może i powinien wypełnić nacjonalizm chrześcijański. Proponowany dziś w Polsce przez niektóre środowiska narodowe nacjonalizm antychrześcijański poszukujący swych źródeł w odległej przedchrześcijańskiej przeszłości nie jest czymś nowym i odświeżającym gdyż i niemiecki narodowy socjalizm siegnął do swej teutońskiej przeszłości a włoski faszyzm do rzymskiej tradycji. Czym się te ruchy skończyły dla tych krajów a także dla całej Europy i Świata nie trzeba przypominać. Pamiętamy jak łatwo pozbawiony etyki narodowy socjalizm przerodził się w egoizm narodowy i zwykłe barbarzyństwo. "Trzeba pilnować obecności etyki katolickiej w prądach ideowych przyszłości" - napomina we wstępie Maciej Giertych, syn. Choć praca proponuje rozwiazania dla Zachodniej Europy, to przedstawione tezy odnoszą się do modelu Polskiej Narodowej Demokracji jako wzorcowego dla krajów postunijnych bo taki kierunek zmian przewidywał Autor już w 1946 roku. Wybrane cytaty (zielony kolor) pochodzą z rozdziału II pt.

PODSTAWĄ ŻYCIA EUROPY JEST NARÓD CHRZEŚCIJAŃSKI

Ojczyzna - to jest więcej niż państwo. Istnieją ojczyzny, które nie są państwami: Polska przez z górą stulecie państwem nie była. Włochy przez czas długi były nie jednym państwem, ale całą grupą państw. Istotą ojczyzny nie jest państwo, ani nawet kraj, ale jest naród.

Naród jest rozszerzoną rodziną - jest jakby wyższym jej szczeblem. Nadawanie narodowi, jak to czynią niektóre skrajne kierunki wartości dobra absolutnego, wobec których ustapić musi sprawiedliwość, prawo, moralność i w którego służbie nic nie jest ani grzechem, ani zbrodnią, stanowi pogląd jawnie pogański. 

Naród jest zjawiskiem stosunkowo młodym. W starozytności narodu nie było, tak samo jak przed Chrystusem nie było Kościoła. Naród - w ścisłym i pełnym znaczeniu tego słowa - jest produktem cywilizacji chrześcijańskiej; zaczął się rodzić dopiero w średniowieczu. Ale choć jest on formacją młodą - jest on dzisiaj faktem. Tak, jak w innych epokach faktem był np. nie istniejący dzisiaj ród czy szczep.

Czymże jest - naród?

Posłuchajmy, co o narodzie chreścijańskim na marginesie rozważań o zabójstwie św. Stanisława, Jan Rembliński: "Nie za zycia swego ziemskiego, lecz swym żywotem pośmiertnym jako święty dokonał on (św.Stanisław) w dziejach Polski tej najważniejszej do dna duszy sięgającej przemiany, która w niej uczyniła ów swoisty zupełnie, odmienny od wszystkich innych typ zbiorowości, jakim jest chrześcijański naród europejski. Odegrał on jednym słowem w historii naszej taką rolę jak w dziejach Anglii św. Tomasz Becket, w dziejach Czech - św. Jan Niepomucen, w dziejach starszych wczesniej nawróconych narodów - wszczyscy w ogóle męczennicy chrześcijańscy pierwszych stuleci.

Co jednakże stanowi wyższość tej społeczności i w czym zawiera się jej wyjatkowość, sprawiająca że tylko w kręgu cywilizacji katolickiej może się ona zrodzić i rozwijać? Tajemnicą tą jest głęboka, zasadnicza rewolucja wprowadzona przez chrześcijaństwo w stosunki dotychczasowe pomiędzy jednostką a zbiorowością. Epoka pogańska bowiem podobnie jak i dzisiejsza, powracająca do pogaństwa ludzkość, znała wprawdzie aż nadto dobrze przeróżne rewolucyjne przewroty, przerzucające władzę z rąk poszczególnych ludzi, czy poszczególnych grup społecznych do drugich. Ale przewroty owe nie zmieniały w niczym, ani nie mogły zmienić zasadniczego porządku rzeczy, że państwo zawsze rozstrzygało ostatecznie co jest złe a co dobre, że ono jedno tylko pozostawało samowładnym nieograniczącym rządcą ludzkich sumień.

Tyranii państwa starozytnego nie przeciwstawił więc Kościół organizacji o charakterze rewolucyjnym, która zdobywszy rządy sprawowałaby je w sposób odmienny może, lecz nie mniej w swojej istocie - absolutny. Przeciwstawił jej kult świętych, kult męczenników, dających zycie swe nie po to, by dojść do władzy, lecz żeby śmiercią swoją zaświadczyć wierność przykazaniom, których dzierżący władzę przekraczać nie mają prawa. Cóż bowiem musiał myśleć człowiek najprostszy , każdy najbardziej nędzny poddany, uczestniczący w kulcie swego patrona narodowego, który przez państwo wydany był na stracenie, przez kościół zaś- wyniesiony został na ołtarze?

Nie wiodło to ani nie przygotowywało bynajmniej drogi do jakiegoś rewolucyjnego przewrotu. Rzecz rozgrywała się wyłącznie wewnątrz sumienia jednostki, bez planów jakiegokolwiek zamachu, spisku czy sprzymierzenia, celem oddania w inne ręce kierownictwa sprawami państwowymi. Przewrót natomiast, powoli dokonany w mózgach, okazał się rewolucją o wiele głębiej sięgającą od wszelkich znanych dotąd w historii przeobrażeń. Państwo bowiem przestawało być wskutek niego autorytetem absolutnym, rozstrzygającym co jest słuszne i sprawiedliwe, stawało się natomiast tylko organem zbiorowości, którego postępki wszelkie każda jednostka poszczególna posiada prawo moralne osądzić i potępić.

Z tego zaś wyrzeczenia się przez państwo jego praw dotychczasowych do władzy absolutnej nad sumieniem obywatela, rodziła się owa nowość, wyjatkowość związku społecznego, jaki stanowi chrześcijański naród europejski.

Dzisiaj jednakże kiedy znaczna część Europy odwróciła się od chrześcijaństwa, a równocześnie upadek jej autorytetu w społeczeństwach pozaeuropejskich dowiódł jak powierzchowny był przejęty przez nie pokost jej liberalnych instytucji, sprawa cała zaczyna przedstawiać się nam w odmiennym najzupełniej świetle. Naród jako "istność moralna" zawarta jak gdyby w twierdzy wewnątrz duszy każdego jej członka, ukazuje się nam tym, czym jest naprawdę tzn darem nadprzyrodzonym ofiarowanym ludzkości przez chrześcijaństwo, koniecznym bezpośrednio następstwem w zbiorowym bycie chrześcijańskiego, nadnaturalnego zycia jednostki. Zbiorowość nie wydźwigana wzwyż potężną siłą chrześcijaństwa opada normalnie całkiem do naturalnego swojego stanu jakim jest niewolnictwo mas celowo utrzymywanych w ignorancji i władza absolutna w ręku grupy "wtajemniczonych" przedstawicieli państwa, uznawanego jako absolut w sferze moralnej. Ten typ cywilizacji ku któremu świat dziś zmierza, bynajmniej nie jest jakąś nowością. Istniał on dłużej znacznie niż chrześcijaństwo przez tysiąclecia całe w Egipcie, Asyrii, Babilonie. Pobudował piramidy, drogi rzymskie podobnie jak w obecnej epoce - autostrady.

Ale my, którzy chcemy pozostać nadal - i dumni jesteśmy z tego - chrześcijańskim narodem europejskim, narodem nieśmiertelnym...musimy pamietać o tym, że naród ten się zrodził i zawdzięcza swoje istnienie męczeńskiej krwi św. Stanisława przelanej wiosną 1079 roku w Krakowie. Z posiewu tej krwi powstał naród cywi;lizacji chrześcijańskiej, który stanowi moralne nasze dziedzictwo".

Z rozmysłu przytoczyłem powyższy trochę długi wywód Remblińskiego, gdyż ujmuje on w sposób szczególnie wnikliwy istotę chrześcijańskiego narodu.

Tak więc postępowanie narodu, jego dążenia pragnienia i cele, a w konsekwencji też jego polityka nie są rzeczą dowolną, wynikającą z samowoli czy to władców, czy też szerokiego ogółu ludności, a więc z egoistycznych dążeń interesów, czy ambicji jednostek czy klas, ale są okreslone z góry i tkwią w duszy narodu, jako ideał i nakaz moralny.

Tak więc polityka naprawdę słuszna, to nie jest polityka wychodząca z założenia interesów klas społecznych, czy w ogóle jakichkolwiek partykularnych interesów, ale polityka narodowa, to znaczy polityka służąca dobru całego narodu mniej więcej tak, jak rządy ojca w rodzinie służą dobru rodziny.

Celem polityki narodowej - a więc wszelkiej prawdziwej polityki w ogóle - jest dobro narodu w jego całokształcie. Dobro to nie jest li tylko sumą interesów partykularnych, aczkolwiek rzecz prosta interesy partykularne część tego dobra ogólnego stanowią. Na dobro narodu składają się zarówno interesy partykularne - a więc interes materialny i moralny chłopów, robotników, mieszczan, urzędników i tak dalej, a obok niego także i interes takich organizmów gospodarczych jak przemysł, banki, koleje czy porty - jak interes organizacji państwowej a więc jego siły zbrojnej, jego skarbu, jego administracji, jego polityki zagranicznej - jak dalej, dobro cywilizacji narodowej, to wszystko co służy rozkwitowi nauki, poezji, malarstwa, architektury, muzyki, prawa, wychowania i decyduje o ich czystości i narodowym obliczu - jak dalej strona moralna życia narodowego, czystość życia rodzinnego, kierunek kształtowania się oblicza moralnego przyszłych pokoleń, sprawiedliwość, harmonia w stosunkach społecznych, życie religijne - jak wreszcie dobra na pozór irracjonalne, takie jak np tradycja.

Polityka oparta wyłącznie na trosce o interesy partykularne przyniosła już z sobą w Europie i w świecie spustoszenie straszliwe. Zarówno rządy liberalne, które za punkt wyjścia polityki miały interes wielkiego kapitału, szukanie rynków zbytu i surowców, walkę o drogi morskie i kolonie, jak rządy klasowe, które widziały tylko interes stanowy mas robotniczych lub chłopskich, przyczyniły się nie tylko do zdezorganizowania i zwichnięcia polityki każdego narodu, ale wręcz do zdezorganizowania i samych narodów.

Życie polityczne Europy w nowej formie nie odrodzi się ani w oparciu o zasadę obrony interesów partykularnych, czy sumę lub wypadkową tych interesów partykularnych, wyrażoną mechanicznie w przemijącej woli wiekszości, ani w wysunięciu na czoło woli i interesów państwa. Podstawą politycznego odrodzenia społeczeństw europejskich może być tylko zasada służby narodowi i jego dobru - ale narodowi pomyslanemu po chrześcijańsku to znaczy nie uważanego za absolut.

Nadchodzi czas gdy narodami i państwami rządzić będą nie aparaty partyjne, walczące w imię interesów klasowych, czy gospodarczych lub będące klikami ludzi żądnych władzy - oraz nie aspiranci do roli dyktatorów, nie pragnący służyć ojczyźnie, ale przeciwnie, ojczyznę wsprzęgający w swoją służbę. Rządzić będą formacje polityczne, które w swej istocie będą wyrazem woli narodów, jako takich. Będą one formalnie zapewne stronnictwami zoragnizowanymi na wzór i podobieństwo innych: walczyć będą z innymi stronnictwami o wpływy w opinii publicznej i o polityczne poparcie. Ale w swej istocie nie będą one właściwymi stronnictwami - "partiami" - to znaczy jednostronnym wyrazem dążeń partykularnych - lecz organizacją polityczną narodu - wyrazem narodowej woli.

Jedno jest w każdym razie rzeczą pewną. Narody eurepjskie zorganizuje -  a zarazem wypełni odczuwaną dziś w życiu politycznym tych narodów pustkę - tylko to co w braku lepszej nazwy mozna nazwać - nacjonalizmem chrześcijańskim.

 

   

KOMENTARZE

  • @Autor
    Moim zdaniem następujący cytat jest kwestią kluczową:

    "Państwo bowiem przestawało być wskutek niego autorytetem absolutnym, rozstrzygającym co jest słuszne i sprawiedliwe, stawało się natomiast tylko organem zbiorowości, którego postępki wszelkie każda jednostka poszczególna posiada prawo moralne osądzić i potępić."

    Oznacza bowiem podporządkowanie wszystkich niezmiennym, jednolitym moralnym prawom, których żadna władza nie jest w stanie zmienić. Takim właśnie moralnym prawem jest prawo do życia i wynikające z niego prawo do własności.
  • Pogański kraj to i zwyczaje pogańskie.
    Cały problem w Polsce polega na tym, że Polacy to w 99, może w 95% są poganami.
    Gdy przyjmiemy jako definicję chrześcijanina; świadomego, biblijnego Chrystusowca, który najpierw uwierzył w Pana Jezusa Chrystusa jako Syna Bożego, jako Boga, jako Zbawiciela, który przyjął ofiarę Pana Jezusa Chrystusa jako zastępczą karę za swoje grzechy, który zawarł z Panem Jezusem Chrystusem wieczne przymierze potwierdzając je chrztem poprzez całkowite zanurzenie w wodzie, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, w imię Pana Jezusa Chrystusa i który to człowiek żyje z Bogiem wg zasad określonych przez Boga w Bożym Słowie...
    ... to ilu takich chrześcijan - Chrystusowców mamy w Polsce.

    Biorąc pod uwagę, że te powyższe wymogi to są wymogi samego Boga, to czy znasz choć jednego prymasa, kardynała, biskupa, proboszcza, opata, wikarego, który by był Chrystusowcem wg woli Boga?

    Pytanie retoryczne, gdyż wiadomo, że nie ma wśród funkcjonariuszy Watykanu na Polskę Chrystusowców. Prędzej by się znalazło trochę laikatu watykańskich katolików, którzy w tajemnicy przed księżmi zdecydowali się na chrzest. Ten biblijny. Tak jak to np. zrobiła moja mama w wieku 75 lat chrzcząc się w jeziorze.

    Ratunkiem dla Polski będzie to, gdy Polacy zaczną się świadomie nawracać do Pana Jezusa Chrystusa. Ilu na tym forum jest gotowych nawrócić się do Pana Jezusa Chrystusa rezygnując jednocześnie z bałwochwalstwa Watykanu, jego spirytyzmu, magii, kultu maryjnego, symonii, ...?

    Pogański kraj, pogańskie obyczaje to i brak błogosławieństwa Bożego dla mas odstępców od Boga.
  • @von Finov 23:02:33
    Mówimy o polityce narodowej!
    O polityce o zabarwieniu chrześcijańskim a szczególnie katolickim. Nie o państwie wyznaniowym zdominowanym przez religijnych fanatyków. Mówimy o państwie w którym każdy będzie miał zagwarantowane prawo do praktyk religijnych. Nawet ci stanowiący 1 % społeczeństwa dla których wyznawana religia jest drogą zyciową. Choć w przypadku tzw świadków jehowy traktowaną instrumentalnie, zważywszy jak świetnie radzą sobie w akwizycji i w handlu.
  • @Slav 13:22:19
    Widzisz, drogi Slav!

    Tak się składa, że podział na narody mówiące - dla rozróżnienia, różnymi językami, istnieje już od czasów starożytnej wieży Babel.
    Podział na różne narody jest dziełem Boga. I sprzeciwianie się woli Boga zawsze niesie jakieś konsekwencje.
    Mieszanie się narodów, przesuwanie granic, przemieszczanie narodów, to zawsze kłopoty, cierpienia, bałagan, niepotrzebne koszty, nieraz ból, cierpienie, śmierć.
    I tak jak w przypadku małżeństw mieszanych, zawsze wynikają kłopoty z jednością w porozumieniu się ze względu na różnice językowe utrudniające komunikację. Do tego różnice kulturowe, narodowościowe, zwyczaje.
    Gdy istnieje jedność duchowa; dwoje Chrystusowców tyle że z różnych krajów, to te napięcia są niwelowane ze względu na jedność w dążeniu do porozumienia, wybaczenia, wyrozumiałość, cierpliwość... obojga.
    W przypadku braku jedności duchowej; zdemonizowany islamista + religiantka typu chrześcijańskiego a na dodatek różnice narodowościowe, to tej fascynacji przystojniakiem wystarczy do pierwszego mordobicia jakie dostanie głupia zauroczona.
    W Nowym Testamencie widzimy wyraźną informację, że to sam Bóg wyznaczył narodom granice do zamieszkania.
    A w przypadku zawierania małżeństw, podstawowym warunkiem dla Chrystusowców to to, aby żona, mąż też byli Chrystusowcem.

    ==Mówimy o polityce narodowej!
    O polityce o zabarwieniu chrześcijańskim a szczególnie katolickim. ==

    Państwo Katolickie to inkwizycja, stosy, programowe odstępstwo od Boga i Jego woli objawionej w Bożym Słowie. A konsekwencje to programowe prowadzenie narodu do nieposłuszeństwa Bogu. A taka droga prowadzi do ściągania przekleństwa na naród - jeszcze w wymiarze ziemskim, a po śmierci odstępców prowadzi ich do wiecznego potępienia.
    W Chrystusie jest wolność; głównie do nie grzeszenia, do dobrego postępowania. A jeżeli wśród polskich funkcjonariuszy Watykanu jest 5% alkoholików - co daje około 20% pijaków nadużywających alkoholu, jeżeli pośród sukienkowych jest wielu oddychających dymem, cudzołożników, wszeteczników (dziwkarzy), pederastów, pedofilów, kłamców. Właściwie każdy sukienkowy jest:
    - kłamcą, gdyż każdy kłamie, że potrafi zrobić z pieczywa ciało Chrystusa.
    - bałwochwalcą, wszelkie kulty kukieł, pomalowanych klocków drewnianych - przedmiotów wykonanych ręką ludzką, to bałwochwalstwo,
    - symonistą, pobieranie pieniędzy za obietnicę załatwienia czegoś u Boga za pieniądze to grzech symonii na pamiątkę czarownika Szymona z NT.
    - uprawiającym magię (twierdzenie, że sprawowane sakramenty mają moc sprawczą poprzez same ich wykonanie to magia, to czary), oklepywanie się po czole i ramionach jako sposób zabezpieczenia się przed,... czy na szczęście, pisanie kredą na drzwiach, to magia,
    - spirytyzm, modlenie się do zmarłych ludzi jak np. litania do tzw. wszystkich świętych, wzywanie zmarłych jak np. apel poległych... kult maryjny, to grzeszny spirytyzm,

    Nie chce mi się wyliczać grzesznych odstępstw Watykanu i jego funkcjonariuszy. Tragedią jest to, że wielu szczerych Polaków daje się okłamywać i w swej naiwności uprawiają religijne grzechy, które nie są pobożnością, ale grzechami prowadzącymi do piekła.

    ==Nie o państwie wyznaniowym zdominowanym przez religijnych fanatyków.==

    Poproszę o definicję fanatyzmu!

    Fanatyzm (łac. fanaticus - zagorzały, szalony) – postawa oraz zjawisko społeczne polegające na ślepej i bezkrytycznej wierze w słuszność jakichś poglądów politycznych, religijnych lub społecznych. Przejawem fanatyzmu jest skrajna nietolerancja wobec przedstawicieli odmiennych poglądów.

    Biorąc pod uwagę słowa Pana Jezusa Chrystusa, że należy kochać Boga z całej: duszy, siły, serca, myśli,
    to oznacza, że chrześcijaństwo jako Chrystusowość nie jest dla oszołomów religijnych, ale dla ludzi myślących, którzy powinni wkładać wysiłek w poprawne życie z Bogiem.
    Gdy mamy do czynienia z dogmatami Watykanu, to jest to wyraźne nakłanianie do fanatyzmu. Wierz w coś tam, ale nawet nie próbuj tego weryfikować.
    Jeżeli jesteś człowiekiem bezmyślnym, oszołomem religijnym, i chcesz trwać w takiej postawie, to polecam Ci Watykanizm.
    Życie z Chrystusem nie jest dla oszołomów, dla bezmyślnych.

    ==Mówimy o państwie w którym każdy będzie miał zagwarantowane prawo do praktyk religijnych.==

    Czy Pan Jezus Chrystus nakazywał wyrywać kąkol spomiędzy pszenicy?
    Bóg nie zmusza nikogo do życia z Bogiem. Bóg zachęca, pociąga, ale tylko wolni w swych samodzielnych decyzjach mogą żyć z Bogiem.

    Dość ciekawym kuriozum w Polsce jest poważne traktowanie Boga i Jego wymogów, podpowiedzi, przez Chrystusowców. Gdy ktoś taki deklaruje się, że respektuje Boga i stara się poznawać wymogi Boga aby je przestrzegać, to jest określany jako fanatyk.
    A Polak, który tkwi w grzechach, uprawia grzechy jako pobożność, jest pochwalany jako dobry Polak, dobry katolik.
  • @von Finov 17:43:12
    von Finov vel Naftali?
  • @Slav 18:00:03
    von Finov to von Finov

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
  12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  

ULUBIENI AUTORZY